Kosmetyki na kozetce

Ava Mi-Mic – a gdyby tak zatrzymać czas?

Gabriela Młyńska 30 sierpnia 2019
flower

Starzenie się skóry (o matko i córko, jak to fatalnie brzmi!) jest procesem nieuniknionym, nieodwracalnym i ogólnie bardzo niefajnym. Dlatego Ava wyczarowała dla Was linię Mi-Mic, która ma zaopiekować się skórą i spowolnić nieuniknione.

Siateczka zmarszczek wokół oczu może być urocza. Ale NIE musi!

Krem pod oczy Ava Mi-Mic zamknięty jest w szklanym opakowaniu z pompką. Wolałabym wersję airless, bo sporo produktu zostaje w buteleczce i trzeba odkręcać pompkę aby wybrać resztę kosmetyku. Szata graficzna delikatna: błękit połączony ze srebrem. W łazience prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Ale nie patrzmy na samo opakowanie… Konsystencja kremu jest rzadka. Bardzo dobrze rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania. Zapach jest dość mocny, co bardzo mnie zaskoczyło, ponieważ przeważnie kosmetyki Ava miały subtelne nuty zapachowe.

Preparat stosowałam przez miesiąc dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Na noc dodatkowo wykonywałam mały masaż okolic oczu. Mogę śmiało stwierdzić, że skóra była silnie nawilżona i napięta. Drobne zmarszczki uległy wygładzeniu (wiadomo, zniknąć nie znikną). A za tym cudownym działaniem stoją:

  • biomimetyczny peptyd Progeline (niweluje objawy starzenia poprzez redukcję białka odpowiedzialnego za ten proces, zwiększa syntezę kolagenu i elastyny)
  • olej z pestek winogron (zawiera witaminy, antyoksydanty, wykazuje działanie nawilżające, natłuszczające, ujędrniające oraz łagodzące)
  • olej z nasion bawełny (dzięki zawartości kwasy linolowego wykazuje właściwości nawilżające. Odżywia, zmiękcza i łagodzi
  • witamina E (jej działania chyba nie muszę nikomu przedstawiać;))
  • witamina C (tego gagatka chyb też nie muszę opisywać, prawda?)
  • kolagen
ava mi-mic

Intensywne Odżywienie od zewnątrz

Krem do twarzy znajdziemy w bardzo podobnym opakowaniu (pod względem szaty graficznej). Szklany słoiczek dobrze się prezentuje. A wewnątrz znajdziecie krem o dość ciekawej konsystencji. Najlepiej pasujące określenie to „średnio ciężki”. Przy pierwszej aplikacji miałam wrażenie, że nie do końca dobrze współpracuje z moją skórą. Rozcierał się średnio, wchłaniał tak samo. Ale przywykłam. Moja skóra także. I ta przygoda skończyłaby się pięknie, gdyby na mojej twarzy nie wystąpiła armia nieprzyjaciół. No wysypało mnie jak nastolatkę… W składzie tego kremu znajdują się:

  • wspomniany wcześniej peptyd Progeline
  • kwasy omega 3 i 6 (działają wzmacniająco na skórę, odbudowują cement międzykomórkowy)
  • masło shea (bogate w witaminy A i E, spowalniają proces starzenia się skóry, intensywnie nawilża)
  • olej ze słodkich migdałów (zawiera kwas oleinowy oraz witaminy A, E , B1 i B2, działa nawilżająco i może być komedogenny – czyli już wiecie, co spowodowało wysyp syfków…)
  • olej makadamia (wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, idealny dla cery dojrzałej)
  • skwalen (o tym cudaku przeczytacie tutaj)
ava mi-mic

Chyba jednak nie chcę zatrzymać czasu!

Ava Mi-Mic to duet, co do którego mam mieszane uczucia. Z jednej strony krem pod oczy sprawdził się rewelacyjnie. Skóra była napięta, gładka a spojrzenie odmłodzone. Myślę, że bardziej dojrzałym kobietom także się sprawdzi. Ale z drugiej: krem do twarzy okazał się porażką. Wykończyłam go stosując na dłonie. Ciekawi mnie, czy macie tak czasami, że kremy z jednej serii potrafią mieć tak skrajne efekty na Waszych skórach? Całą serię możecie zobaczyć tu.

Zatrzymanie czasu nie jest możliwe. Ale możemy walczyć z efektami, które zostawia na naszych twarzach. Mnie jest dobrze z moją skórą i dwoma cyframi 3.

ava mi-mic