Kosmetyki na kozetce

BasicLab – razem z naturą przeciw przykremu zapachowi

Gabriela Młyńska 17 września 2018
flower
Markę #BasicLab znałam dotąd z Waszych blogów i kont instagramowych. Od pierwszego momentu urzekły mnie opakowania: proste, z trafną grafiką i lazurowymi wstawkami. Wiedziałam, że chcę wypróbować te dermokosmetyki! I taką możliwość uzyskałam dzięki sierpniowemu spotkaniu blogerek (o którym przeczytacie tu). BasicLab to nasza rodzima marka, która stawia na połączenie natury z wysoko zaawansowaną technologią. W ofercie firmy znajdziemy gamę Capillus (szampony i odżywki do włosów) oraz gamę Anti-Perspiris (antyperspiranty, które dziś Wam pokażę).

Czego oczekujecie od antyperspirantu? Bo ja przede wszystkim niezawodności w sytuacjach kryzysowych (tak, sprint do auta bo zaspałam to jest sytuacja kryzysowa ;)). Miło by było jakby ładnie pachniał, nie brudził ubrań, nie podrażniał skóry i spełniał swoją podstawową funkcję, prawda? #Antyperspirant 48h taki właśnie jest. Ale zacznijmy od opakowania: poręczne, dobrze leżące w dłoni. Kulka działa bez zarzutu (przeważnie unikałam „kulkowców”, bo kulka potrafiła zaschnąć i „ciągnąć” skórę, co było bardzo nieprzyjemne). 50 ml wystarcza na dłuższy czas codziennego stosowania – testuję produkt od miesiąca i jest go jeszcze sporo w opakowaniu. Zapach? Bardzo przyjemny – świeży i słodki, nie przytłaczający. Jak narazie same plusy. Ale nie może być aż tak kolorowo. Od kilku lat używałam antyperspirantów w sprayu, raz, dwa, pachy zabezpieczone, szybko mogę wskakiwać w ubranie i działamy! A tu… klops! Musiałam się nauczyć używać kulkę. Serio! Bo początki były trudne… Smaruję, nakładam bluzkę i czuję lepkie i mokre pachy… Teraz już się dogadaliśmy: smaruję, poświęcam chwilę na włosy, preparat akurat się wchłonie i dopiero wtedy się ubieram. I nie mam problemu z denerwującymi śladami na ubraniach. Antyperspirant 48h dzielnie pomógł mi znieść sierpniowe upały, dał radę przy wysiłku fizycznym, dodał mi pewności siebie podczas kilku ważnych spotkań. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego działaniem i właściwościami. To mega komfortowe, po całym dniu czuć się (dosłownie!) dobrze.
#Dezodorant 24h przeznaczony jest dla skór bardzo wrażliwych. Ma identyczne opakowanie, jak kosmetyk opisywany powyżej z jedną małą różnicą – grafiką. Ten preparat nazywam „młodszym bratem 48h” i sięgam po niego w spokojne dni lub w takie, w których wiem, że będę mogła się odświeżyć. Ma bardziej intensywny, pudrowy zapach, który delikatnie nas otacza. Spełnia swoje podstawowe funkcje: zapewnia optymalną ochronę przed potem i nieprzyjemnym zapachem. Ale już gorzej sobie radzi w bardziej intensywnych sytuacjach.
Oba preparaty nie zawierają soli aluminium, parabenów, silikonów. Składy możecie zobaczyć na stronie internetowej BasicLab.
Powiem Wam, że nie byłam przekonana do antyperspirantu w kulce. Zawsze miałam z nimi złe doświadczenia, przeważnie zawodziły w najmniej oczekiwanym momencie, mokre plamy pod pachami wprawiały mnie w zakłopotanie a zapach nie zawsze był taki jaki powinien być… Z dużą rezerwą podeszłam do tych dwóch gagatków. I zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie! Zostają ze mną na dłużej, a mój dotychczasowy antyperspirant w sprayu idzie w odstawkę.
Jakich antyperspirantów używacie? Co jest dla Was najistotniejsze w ich działaniu?
Już niedługo przedstawię Wam gamę włosową 🙂