Kosmetyki na kozetce

Bezpieczne kąpiele słoneczne z marką Kolastyna!

Gabriela Młyńska 2 sierpnia 2016
flower
Choć w lipcu przeważała deszczowa aura, udało mi się złapać parę ciepłych i słonecznych chwil w ogrodzie! Nad bezpieczeństwem mojej skóry podczas beztroskich momentów czuwały emulsja i olejek z filtrem. A wieczorem, rozpieszczały i nawilżały ją olejek oraz balsam po opalaniu. Cała czwórka od Kolastyny!

Dobrze wiecie, że cenię sobie swoją jasną, zdrową skórę. I często sięgam po preparaty z filtrem. Dlatego bardzo się ucieszyłam z możliwości testowania produktów Kolastyny.
Emulsja do opalania SPF 50 #Kolastyna zamknięta jest w standardowym dla firmy opakowaniu zamykanym na klik (bez problemów otworzycie je mając nawet tłuste dłonie!). Kolorystyka bardzo przyjemna dla oka: wibrujący,  soczysty pomarańczowy i piękna biel. Wydaje mi się, że grafika nie zmienia się od lat (albo minimalnie), bo pamiętam kultową palemkę z czasów, gdy będąc dzieckiem jeździłam z rodzicami na wakacje do Węgier i podróż potrafiła zająć 2-3 dni, bo trzeb było swoje odstać na granicach 😉 Konsystencja emulsji jest dość zbita, ale bardzo łatwo rozprowadza się po skórze. Trzeba chwili cierpliwości aby się wchłonęła. Po aplikacji, skóra pozostaje przyjemnie nawilżona i ma przyjemny, wakacyjny zapach. Producent zapewnia nas, że emulsja chroni naszą skórę przed przedwczesnym starzeniem się oraz przed poparzeniami słonecznymi. Sądzę, że jest to bardzo ważne dla licznego grona osób dbających o swoją skórę. Emulsja jest wodoodporna. Ale moje drogie Czytelniczki, proszę, pamiętajcie, że po kąpieli wycieramy skórę ręcznikiem jednocześnie ścierając warstwę ochronną. Ponówcie aplikację!
Olejek do #opalania ze złotymi drobinkami SPF 10 Kolastyna zamknięty jest w smukłym opakowaniu zaopatrzonym w atomizer. Korek od niego zgubiłam bardzo szybko (standardowo!). Produkt pięknie pachnie, rozpylony i wtarty w skórę pozostawia ją aksamitnie gładką, nawilżoną i błyszczącą. Drobinki nie są „nachalne” – delikatnie mienią się w słońcu. Produkt ten stanowił dla mnie niezłe wyzwanie. SPF 10 to stanowczo za niska ochrona jak dla mojej skóry. Ale dlaczego by nie wykorzystać olejku do włosów? Włosy też należy chronić! Spryskiwałam je co jakiś czas, wyglądały bardzo efektownie – lśniące, gładkie i iskrzące się! Olejek bez problemów zmyłam z nich podczas kąpieli.
Po dniu spędzonym na słońcu należy skórę otulić nawilżającą i wyciszającą warstwą. I tu z pomocą przychodzą nam: balsam po opalaniu SOS oraz nawilżający olejek do ciała po opalaniu przedłużający opaleniznę.
#Balsamłagodzący ma bardzo podobne opakowanie do tego opisywanego wcześniej. Różni się kolorem zamknięcia. Niebieski nawiązuje do wyciszenia, ochłodzenia. Konsystencję ma mniej zbitą, łatwo rozprowadzającą się i bardzo szybko wchłaniającą się. Skóra odczuwa natychmiastową ulgę. Po ten produkt  z chęcią sięgną osoby, które trochę zbyt długo pozostały na słońcu 😉 Zawartość pantenolu i alantoiny złagodzi rumień, nieprzyjemne uczucie szczypania i ściągnięcia skóry.
Nawilżający #olejek do ciała ma identyczną buteleczkę jak olejek do opalania. I identycznie szybko znika jego korek 😉 Preparat wchłania się trochę wolniej, skóra pozostaje dobrze nawilżona, przyjemna w dotyku. I pachnie kokosem, bryzą morską i słońcem! Olejek ma przedłużać opaleniznę. Tego nie wiem, nie zależy mi na niej. Ale wiem, że zawiera kompleks 6 drogocennych olejków: ze słodkich migdałów, nasion bawełny, z makadamii, kokosu, sezamu oraz jojoba. I świetnie nawilża! Warto po niego sięgać nie tylko latem!
Jestem bardzo zadowolona z tych produktów. Kolastyna spełniła swoje zadanie bez dwóch zdań! Warto się w nie zaopatrzyć przed urlopem, weekendowym wyjazdem za miasto. Dobrze je mieć także pod ręką w domu. Jeśli chcecie poczytać o innych preparatach do opalania, kosmetykach pielęgnacyjnych to zapraszam Was tu: klik.
Wakacje nadal trwają, pamiętajcie o ochronie skóry! W końcu mamy ją tylko jedną!