Kosmetyki na kozetce

Biolonica – krem z komórkami macierzystymi na noc

Gabriela Młyńska 14 maja 2018
flower
Ostatnio kosmetyki zawierające komórki macierzyste stały się bardzo popularne. Ciągle widzę nowe informacje o ich wykorzystaniu w medycynie, medycynie estetycznej i kosmetologii. I dzięki autorce bloga mama-sama.pl i zorganizowanym przez nią Spotkaniu bloger??w we Wro (tu sobie możecie przeczytać o tym wydarzeniu) mogłam sama przekonać się na własnej skórze jak działa taki #krem.

#Biolonica to nasza rodzima polska firma, która zajmuje się produkowaniem kosmetyków na bazie roślinnych komórek macierzystych. Brzmi trochę upiornie? 😉 Może na początek przybliżę Wam czym się charakteryzują i co sprawia, że są w centrum ciągłego zainteresowania. Komórki (w większości) są ściśle wyspecjalizowane w pełnieniu danych funkcji w obrębie w którym występują, mają odgórnie przypisane swoje zadania (dzięki temu, komórki np. skóry nie zamienią się w komórki mięśniowe). Natomiast #komórki #macierzyste (zwane komórkami pnia – z angielskiego stem cells) są niewyspecjalizowane i ich główną cechą charakterystyczną jest samoodnawianie się i ciągłe namnażanie. I tak sobie czekają na sygnał od organizmu, aby zacząć działać. Wiecie ile dni potrzebuje nasz naskórek aby się zregenerować? 28! To całkiem szybko, prawda? Taka żwawa odnowa skóry zapewnia jej zdrowy wygląd. A także – prawidłową ochronę przed czynnikami zewnętrznymi czy zapobiega nadmiernej utracie wody. Ale niestety, po 25 roku życia zaczynamy się starzeć i nasze komórki spowalniają… I tu przybywa na ratunek natura! Naukowcy odkryli, że rośliny posiadają komórki, które namnażają się samoistnie i mogą z powodzeniem zastąpić każdą inną komórkę. I zaraz padnie pytanie: „Czy w kremie, te komórki, to są żywe? Fe!” – nie! W kosmetykach wykorzystywane są #ekstrakty pozyskiwane z nich. Są pełne dobroczynnych substancji odżywczych (węglowodany, lipidy, polifenole oraz białka) wpływających pozytywnie na skórę, „podkręcających” jej regenerację, zmuszających nasze komórki macierzyste do pracy (namnażania się). W efekcie widzimy, że skóra stała się bardziej jędrna, odżywiona, nawilżona a zmarszczki uległy wygładzeniu. Brzmi całkiem fajnie!
Krem który testowałam przeznaczony jest dla kobiet powyżej 30 roku życia jako element wieczornej pielęgnacji. Opakowanie jest poręczne i zaopatrzone w pompkę – dla mnie to najlepsze i najbardziej higieniczne rozwiązanie – nie pakujemy do środka palca, szpatułki, kosmetyk nie utlenia się, nie rozwijają się w nim niechciani goście. Szata graficzna bardzo przyjemna dla oka: białe tło i soczyście zielone napisy informujące nas z jakim preparatem mamy do czynienia.
Kosmetyk ma przyjemną konsystencję. W dotyku może wydawać się dość ciężki i „bogaty” ale z łatwością rozprowadza się na skórze twarzy. Szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiego filmu. Skóra jest przyjemnie nawilżona i „nakarmiona”. Zapach jest delikatny i wrażliwcom nie powinien w żaden sposób przeszkadzać (producent zapewnia, że preparat jest hipoalergiczny). Po kilku tygodniach regularnego stosowania, zauważyłam, że moja skóra wygląda lepiej. Ostatnie kilka miesięcy jest dla mnie czasem dość intensywnej pracy i małej ilości snu, ale pomimo tego, krem Biolonica całkiem nieźle regeneruje moją skórę. Ekstrakt z komórek macierzystych jabłoni zrobił swoje: skóra jest pełna wigoru! Jest też wyraźnie jędrniejsza i taka…wypoczęta. Zawarte w preparacie ekstrakty z elastyny i kolagenu sprawiają, że stopień nawilżenia podniósł się. Natomiast olej z nasion jabłek bogaty jest w antyoksydanty, które sprawnie eliminują wolne rodniki, które potrafią zrobić całkiem spore spustoszenie… Jednym słowem – #regeneracja!
Krem na #noc zostaje ze mną na dłużej. I z chęcią sięgnę także po ten do pielęgnacji delikatnej i kapryśnej skóry pod oczami. Jeśli chcecie poznać inne produkty Biolonica (firma w swojej ofercie ma także kosmetyki dla pan??w) to zerknijcie tu.
Czy w Waszej pielęgnacji jest miejsce dla komórek macierzystych?