Kosmetyki na kozetce

Brzoskwiniowe wariacje Dairy Fun Delia

Gabriela Młyńska 27 stycznia 2019
flower

Zima to idealny czas na testowanie wszelkiego rodzaju balsamów, lotionów, czy maseł do ciała. Nie dość, że dbają o naszą skórę, to jeszcze potrafią poprawić humor swoim aromatem. I dziś na Kozetce zasiadło sobie brzoskwiniowe masło do ciała Dairy Fun od #Delia.

Brzoskwinie to jedne z moich ulubionych owoców. Bardzo lubię ich soczysty miąższ, lepki sok i zniewalający zapach. W kosmetyce rzadko o nich słyszymy, a szkoda, bo w dużym stopniu składają się z wody i mogą być wspaniałą podstawą dla domowych kosmetyków nawilżających. Dodatkowo są bogate w witaminy A, C i E (czyli silne antyoksydanty!). Olej z #pestek brzoskwiń też jest kosmetyczną perełką, ale o nim napiszę innym razem.

Kosmetyk zamknięty jest w bardzo porządnym słoiku-weku. Masywny, w pięknych optymistycznych odcieniach żółtego i pomarańczowego. Miałam obawy co do sposobu otwierania – z takimi opakowaniami zawsze się siłowałam, a tu miła niespodzianka! Jestem w stanie otworzyć ten pokaźny słój jednym palcem, sukces!

Konsystencja jest bardzo przyjemna. Niby #masło ale bardzo puszyste i troche galaretowate.

Rozprowadza się bez problemu ale potrzebuje dłuższej chwili aby się wchłonąć w skórę. Nawilża i lekko natłuszcza. Ale niestety na krótko. Miałam nadzieję, że po wmasowaniu go w skórę ciała wieczorem, zapewnię mu optymalną dawkę nawilżenia do rana. W składzie znajdziecie masło shea i olej z nasion słonecznika ale to stanowczo za mało dla wymagającej skóry. O czymkolwiek z brzoskwini możecie zapomnieć… Nawet o zapachu! Spodziewałam się fajnego, słodkiego i brzoskwiniowego, a po otwarciu słoika, mój nos napotkał bardzo słodki i przypominający cukierki pudrowe zapach. Koło brzoskwiń nie leżał 😉

Niestety, Dairy Fun Delia to nie masło dla mnie. Nie jest jakieś bardzo złe, ale spodziewałam się większego efektu wow. Zużyję je do pielęgnacji dłoni. Medicot – dziękuję za możliwość przetestowania produktu.