Kosmetyki na kozetce

Clinique moisture surge – czyli jak nawilżyć skórę?

Gabriela Młyńska 11 września 2017
flower
Utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry jest szalenie istotne. Przy optymalnym poziomie wody nasza twarz wygląda na wypoczętą, jędrną, promienną i młodą. A gdy to zaniedbamy: nasza skóra zaczyna się łuszczyć, widać każdą bruzdę, pory wydają się być tysiąc razy większe, koloryt także staje się mało wyjściowy… Ale na takie problemy znajdzie się rozwiązanie! Czy #Clinique moisture surge nim jest? Tego dowiecie się z dalszej części recenzji, zapraszam!

Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym przezroczystym słoiczku ze srebrną nakrętką (jest solidna, sprawdziłam to kilka razy – tak wypadła mi z dłoni). Pojemność – 50 ml. Na półce w łazience wygląda bardzo majestatycznie. Sam preparat swoją konsystencją bardziej przypomina żel niż krem. Jest w odcieniu delikatnego, pudrowego różu. Ma subtelny zapach, który nie utrzymuje się na skórze i znika zaraz po aplikacji. Żel Clinique bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i szybko się w nią wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy i śmiało można go używać pod makijaż. I tu jego plusy niestety się kończą…
Po kremie za ponad 100 PLN spodziewałam się dużo lepszych efektów. Nawilżenie owszem jest fenomenalne ale bardzo, bardzo krótkotrwałe. Nie o taki efekt wow mi chodziło… Po godzinie od aplikacji preparatu czułam, że moja skóra staje się niedostatecznie nawilżona, lekko ściągnięta. Stosowany na cienką i delikatną skórę dekoltu – podrażnił ją… Co zawiodło mnie całkowicie.
Też macie takie perypetie z Clinique moisture surge? A może wręcz przeciwnie – Wasza #skora jest po nim cudownie nawilżona i promienna bez cienia podrażnienia? Może polecacie inne kremy tej firmy?