Kosmetyki na kozetce

Z serii „kosmetyki koreańskie”: czarna maska od Pilaten

Gabriela Młyńska 8 stycznia 2015
flower
Zaskórniki, wągry, nieprzyjemne niespodzianki, które sprawiają, że nie chce mi się patrzeć w lustro… Też macie czasem taki odruch?

Z wągrami można walczyć na różne sposoby (maski rozpulchniające, domowe parówki, szczoteczki niekoniecznie spełniające swoje funkcje, narzędzia ze stali chirurgicznej które wyglądają jak średniowieczne narzędzia tortur…). Nie wszystkie są skuteczne, nie wszystkie pasują wszystkim. Ale jest czarna maska peel off Pilaten.
Trafiłam na nią na Allegro przeglądając kosmetyki koreańskie. Czarna saszetka o pojemności 6 gram ukrywa w sobie równie czarną maź. Bardzo czarną i baaardzo brudzącą! Przed aplikacją radzę przygotować sobie wszystko: zabezpieczyć włosy (opaską lub ręcznikiem), ubranie i wszystko to, co możemy przypadkowo ubabrać dość rzadką breją (u mnie ofiarą padł dywanik łazienkowy…). Pamiętajcie o demakijażu!
Wszystko gotowe? To nakładamy. Można zaaplikować na całą twarz albo na wybrane partie (nos, broda, czoło). Po zakończeniu nakładania dobrze jest od razu umyć dłonie lub pędzelek, bo gdy maska zaschnie to trudno ją usunąć.
Jest to produkt, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce, choć nie używam go za często. Jeśli znacie podobne peel off’y, macie jakieś wypróbowane lub takie, które należy omijać szerokim łukiem, to zapraszam do komentowania!