Kosmetyki na kozetce

Odkrywamy olej organiczny z rokitnika z GlySkinCare

Gabriela Młyńska 2 stycznia 2019
flower
Hippophea rhamnoides – #rokitnik zwyczajny, gatunek rośliny z rodziny oliwnikowatych. Czy na pewno taki zwyczajny? #GlySkinCare odkrywa nam na Kozetce jego tajemnice. Dziś goszczę tu peeling solny, żel pod prysznic i balsam do ciała.

Kosmetyki mają bardzo ciekawą szatę graficzną: odcienie ciepłego brązu i miodowego żółtego nawiązują do koloru oleju rokitnikowego. Na każdym widnieje wizerunek dzisiejszej gwiazdy wpisu 😉 Na etykietach znajdziemy najpotrzebniejsze informacje.
Ale najpierw trochę opowiem Wam o samym oleju. Jest on pozyskiwany z miąższu owoców rokitnika. I jest niezywkle bogaty w unikalne składniki: kwasy tłuszczowe, tokoferole (jest to termin zbiorczy witaminy E, tej pochodzenia naturalnego jak i syntetycznego), karotenoidy (grupa organicznych związków chemicznych o żółtej, czerwonej lub pomarańczowej barwie, występują głównie w chloroplastach, beta-karoten jest jenym z nich), sterole, witaminy z grupy B, witaminę C i K. Natkniemy się także na śladowe ilości wapnia, magnezu, żelaza oraz fosforu. Olej także można uzyskać z pestek. Ma bardzo silne działanie gojące i różni się od tego pozyskanego z miąższu ponieważ zawiera więcej nienasyconych kwasów (omega-6 i omega-3). Całkiem sporo jak na rokitnik zwyczajny, prawda? 🙂
A oto czego możemy się spodziewać po zastosowaniu tego cacka na naszą skórę:
  • regeneracji naskórka
  • spowolnienia procesów starzenia się skóry
  • poprawy poziomu nawilżenia
  • zdrowego, promiennego wyglądu skóry i wyrównania kolorytu
  • poprawy sprężystości
  • poprawy ziarninowania naskórka (stosowanie oleju na świeżą ranę przyspiesza gojenie a po wygojeniu blizny mogą być mniejsze)
  • złagodzenia wszelich podrażnień (egzemy, oparzenia, otarcia, odpażenia)
  • złagodzenia zmian trądzikowych
  • wzmocnienia naczyń krwionośnych
Pewnie zapytacie jak w praktyce?
Peelingi uwielbiam. Czy to cukrowe czy solne – zawsze są mile widziane w mojej łazience! Ten od GlySkinCare zamknięty jest w 400 gramowym, plastikowym słoiku. Zakrętkę da się pokonać nawet mokrą dłonią (nie lubię gdy muszę się siłować z opakowaniem…). Sam preparat ma bardzo fajny, pozytywnie nastrajający żółty kolor. Zapach ma charakterystyczny dla rokitnika. Mnie on pasuje. Na pierwszy rzut oka wydaje się dość zbity. Ale gdy zanurzyłam w nim palce, okazało się, że konsystencja jest bardzo delikatna i puszysta. Spodziewałam się także, że będzie bardzo tłusty. Nie jest! Na skórze pozostawia przyjemny film. Złuszczanie jest idealne – nie za mocne i nie za słabe, ale fanki mocnych ścieraczy mogą być zawiedzione. Skóra potraktowania nim jest miękka i dobrze oczyszczona z martwego naskórka. #Peeling jest wydajny, co bardzo mnie cieszy.
#Żel pod prysznic zamknięty jest w 250 mililitrowej tubie zamykanej na „klik” – tu także nie ma walki o otwarcie 😉 Preparat jest bezbarwny, zapach ma zbliżony do peelingu ale delikatniejszy. I jest bardzo rzadki… Przy pierwszej aplikacji wycisnęłam go trochę za dużo. I przy każdej następnej także – niestety jest mało wydajny. A szkoda, bo kąpiel z nim to przyjemność. Pieni się delikatnie, tak samo obchodzi się z naszą skórą. Nie odczuwałam żadnego dyskomfortu po jego zastosowaniu. Może dla tego, że ma pH 5,5, które jest optymalne dla naszej skóry?
#Balsam zaskoczył mnie najbardziej. Duży plus za opakowanie – z pompką. I za konsystencję. Niby balsam a jak masło! Rozprowadza i wchłania się szybko i fantastycznie. A skóra na długi czas pozostaje gładka i ukojona. Nie jest tłusta. Jest po prostu w bardzo dobrej kondycji. Preparat ma barwę bladożółtą i delikatny zapach, który ulatnia się po dłuższej chwili. I także ma pH 5,5 🙂
GlySkinCare #Organic #Oils to dla mnie totalna nowość. Ale cieszę się, że miałam możliwość ją poznać i wypróbować na własnej skórze. Firma podkreśla, że jej preparaty są wolne od PEG’ów, silikonów, SLS, SLES i sztucznych barwników. Posiada także certyfikaty świadczące o tym, że rośliny wykorzystywane do produkcji kosmetyków nie zetknęły się z pestycydami i nawozami sztucznymi. W ofercie znajdziecie a?? 42 różne produkty (zerknijcie o tu). I bardzo spodobała mi się filozofia GlySkinCare, mówiąca o tym, że każda z nas jest inna, jedna lubi wino a druga wodę z cytryną, jedna ubierze ramoneskę a druga żakiet. Jesteśmy kobietami, matkami, córkami, ciotkami, babciami, przyjaciółkami. Mamy różne role społeczne. „[…] ale przede wszystkim jesteśmy SOBĄ. Cenimy to, że każda z nas jest w perfekcyjny sposób nieidealna, a przez to wyjątkowa”. Świetne słowa! Świetne preparaty! Kapelusze z głów GlySkinCare!
Znacie?