Kosmetyki na kozetce

Odpoczywamy… Mercure Karpacz Skalny

Gabriela Młyńska 17 marca 2018
flower
#Karpacz i Sudety Zachodnie – tereny dotąd mi nieznane, widziane tylko (za dzieciaka) na pocztówkach, w atlasach i (aktualnie) w internecie.

Postanowiliśmy zrobić sobie krótki urlop (przedłużony weekend) i 380 km później byliśmy na miejscu. Rodzinnie. W piątkę (standardowo jest nas troje, ale czas wolny spędzaliśmy wraz z moimi teściami).

Karpacz

Miasteczko z bogatą i długą historią. W XII wieku powstał jako osada poszukiwaczy złota, ale pierwsze zapiski o Karpaczu jako takim, pojawiły się w XIV w „Księgach walońskich” (był to zbiór notatek poszukiwaczy minerałów i kamieni szlachetnych w Górach Izerskich i Karkonoszach). Po 1681 roku (wtedy wybudowano i poświęcono kaplicę św. Wawrzyńca na Śnieżce), miasto znalazło się na szlaku turystyki pielgrzymkowej. Duży wpływ na jego rozwój turystyczny miało także przeniesienie ewangelickiego kościółka z norweskiego miasteczka Vang (dziś zabytek ten zwany jest Świątynią Wang, co brzmi trochę orientalnie). W 1914 roku baza noclegowa w Bruckenberg (taka ładna nazwa!) liczyła około tysiąca miejsc rozlokowanych w 12 hotelach i 54 pensjonatach. W 1945 miejscowość została wcielona do Polski. I początkowo nazywana była Szterlingowo, następnie posługiwano się nazwą Krzywa Góra, kolejno Drogosławice (nazwa wywołała wśród mieszkańców spore niezadowolenie), aż w 1946 roku wymyślono Karpacz. I chyba dobrze, że tak zostało 😉 Tyle o historii.

Hotel

Nasz hotelowy wybór padł na Mercure Karpacz Skalny z sieci Accor Hotels. Bo: do centrum blisko (około 300m), bo obok był świerkowy lasek, bo znamy #accorhotels. Bo to obiekt przyjazny rodzinom z dziećmi!
Hotel posiada 148 odnowionych pokoi, i co dla nas okazało się świetnym rozwiązaniem – 16 pokoi łączonych. Tak, to jest genialne! Mamy osobne wejście do każdego pokoju ale są też magiczne drzwi, dzięki którym możesz przejść z pokoju do pokoju nie wychodząc na korytarz. I tym sposobem, H smacznie spała w łóżeczku dla dzieci (nie musieliśmy targać swojego turystyka, #mercure dysponuje własnymi w dobrym stanie, a do tego dodaje kolorową pościel) a my przymykaliśmy dzielące pokoje drzwi i mogliśmy spokojnie rozmawiać, oglądać TV, czy po prostu odpoczywać wieczorową porą, nie martwiąc się, że nie usłyszymy jej wołania czy płaczu. Pokoje są przestronne z dużymi łazienkami (przy rezerwacji możemy zaznaczyć czy preferujemy wannę lub prysznic). Standardowo: TV, suszarka, komplet ręczników, Wi-Fi oraz zestaw do parzenia kawy/herbaty (codziennie uzupełniany). Mam świra na punkcie czystości w hotelach. I tu mogę Was zapewnić, że wszystko jest tak, jak ma być! Zero kurzu, okruchów, włosów, zero plamek na lustrach czy armaturze łazienkowej.
Tak było w pokojach jak i w części wellness. Skoro o wellness mowa… Nie mogłam sobie odmówić wieczornego relaksu.

SPA

Wśród zabiegów mamy do wyboru: masaże, zabiegi SPA, ceremonie SPA, manicure i pedicure oraz zabiegi kosmetyczne. Zdecydowałam się na masaż aromaterapeutyczny całego ciała z shea – 50 minut totalnego relaksu… Odziana w hotelowy szlafrok przemknęłam przez hotel do strefy wellness. Gabinet skąpany był w świetle świec, z głośników sączyła się spokojna, relaksacyjna muzyka. Dłonie masażystki były delikatne ale i stanowcze. A masło shea miało przepiękny zapach. Na początku przypominał mi on gumę balonową 😉 Cały stres i napięcie zeszły ze mnie w momencie masażu stóp i karku. Po zabiegu byłam odprężona i zrelaksowana a moja skóra dobrze natłuszczona (taki stan utrzymywał się przez dwa dni). Następnym razem z miłą chęcią skorzystam z zabiegu firmowego Thalion.

Podsumowanie

Mercure Karpacz Skalny jest dobrym miejscem na wypoczynek dla całej rodziny. Podczas gdy mąż wraz z teściami szusował na Kopie my z H. bawiłyśmy się świetnie w basenie, który był idealnie przystosowany do wizyt dzieci. Brodzik z bardzo ciepłą wodą i odrębny większy i głębszy basen z chłodniejszą. Do dyspozycji mamy leżaki a dla dzieciaków – koła dmuchane, rękawki i deski do nauki pływania oraz „makarony” i piłki. Relaksu możemy zażyć także w jacuzzi.
A dodatkowo nasze dziecko może bezpiecznie szaleć w pokoju zabaw (tak, jest w nim mega czysto, zabawki są dostosowane do różnego wieku użytkowników). H upatrzyła sobie grę w uderzanie żabek.
Posiłki serwowane przez tutejszą kuchnię są smaczne i sycące. Codziennie, oprócz dań z karty, możemy skosztować zupy dnia oraz dania dnia. Dostępne jest także menu dla dzieci (porcje są duże!). Burgerem nie pogardziłam, a do tego piwo regionalne!
Jeśli podczas naszego pobytu pojawiły się jakieś drobne problemy – obsługa od razu je niwelowała. Ogólnie ekipa Skalnego była bardzo pomocna i uśmiechnięta. Jest to miejsce, które chciałabym też odwiedzić wiosną lub jesienią.