Kosmetyki na kozetce

Pharm Foot One Shot Pedicure

Gabriela Młyńska 24 maja 2021
flower

Na rynku kosmetycznym pojawiła się nowość – marka Pharm Foot. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała ich One Shot Pedicure na własnych stopach!

Pharm Foot

Pharm Foot – po co kolejna marka pedi?

Pharm Foot jest bardzo młodą, raczkującą ale dobrze rokującą marką dla profesjonalistów na rynku beauty. Jest odpowiedzią na prośbę stylistek paznokci Victoria Vynn i ich klientek, które prócz pięknych paznokci u dłoni chciały zadbane, zdrowe i piękne stopy. Nad jej powstaniem czuwała profesor Irena Walecka, jedna z najlepszych dermatolog w Polsce.

W ofercie marki znajdziemy 5 linii:

  • urea (z mocznikiem, przeznaczona do pielęgnacji skóry suchej i zrogowaciałej, znakomicie zmiękcza, nawilża i odżywia skórę)
  • colostrum (rekomendowana do pielęgnacji skóry cienkiej, suchej, delikatnej, atopowej i płytko unaczynionej)
  • microsilver (wykazuje działanie antybakteryjne oraz przeciwgrzybicze, pomoże w walce z nadpotliwością)
  • ozone oli (oliwa z oliwek oraz ozon to składniki aktywne tej linii, przeznaczona jest ona do pielęgnacji stóp diabetyków i osób starszych)
  • all in (tu znajdziecie kosmetyki z najlepszymi składnikami do pedicure: masłem Shea, pantenolem, kwasami AHA, kolagenem)

Poza liniami znajduje się także mały 5 krokowy set zabiegowy (bohater dzisiejszego wpisu) – One Shot Pedicure.

I po co to wszystko? No po to, abyśmy my, profesjonalistki, miały większy wybór i mogły jeszcze lepiej dopieszczać Wasze stopy. Tylko tyle. I aż tyle.

One Shot Pedicure czyli 5 kroków do idealnych stóp!

Mały kartonik w przepięknych barwach holo skrywa w sobie 5 saszetek. Pierwsza myśl – „Próbki… Ale jak to?!…” no ale co zrobić – jedziemy z tym pedixem!

Pharm Foot

Tu muszę Wam powiedzieć, że Pharm Foot ma specyficzny system oznaczeń: kolorystyczny (każda linia ma swój kolor) oraz litery i cyfry (oznaczające pielęgnację salonową – S, domową – H oraz taką i taką SH a także kolejność stosowania).

Zabieg zaczynamy oczywiście od dezynfekcji i dokładnego obejrzenia stóp. Następnie na skórę nałożyłam zawartość pierwszej saszetki – Keratosis exTerminator. Preparat ten ma za zadanie zmiękczyć twardą skórę, zrogowacenia, modzele czy nagniotki. Stosujemy okluzję i trzymamy go (w zależności od potrzeby) od 3 do 15 minut. Podczas gdy Keratosis exTerminator sobie działa, my nakładamy drugi preparat , czyli Point Softner. Ten ma za zadanie zmiękczyć skórę w okolicach około-paznokciowych. Świetnie się na nim pracuje przy wałach paznokciowych <3

Opracowujemy płytkę paznokci, czyścimy co trzeba, ściągamy okluzję i resztkę pierwszego preparatu i działamy frezarką. Gdy skóra jest już gładka i odgruzowana, przemywamy stopy, osuszamy i nakładamy krok nr 3 – Cracked Heel Protector. Tu także stosujemy okluzję i pozostawiamy ją na czas wykonania stylizacji na przygotowanych wcześniej paznokciach. I tu pojawia się uwielbiany przez moje klientki krok nr 4 – masaż na NUTRI regenerator. Krem ma delikatny zapach, konsystencję idealną do wykonania masażu. Można odpłynąć…

Ostatni krok dzieli nasze stopy od upragnionego piękna. Silver Booster to preparat zalecany przy walce z grzybicą, ale tu stosowany jest po prostu zapobiegawczo (bo lepiej zapobiegać niż leczyć, prawda?). Dodatkowo wykazuje działanie łagodzące, kojące.

Po pierwszym pedicure jaki wykonałam na sobie pomyślałam, że to jest rewelacyjny zestaw. Mamy 5 produktów w saszetkach, jednorazowych saszetkach! W dobie szaleństwa covidowego zwracamy 200% uwagi na to, aby być bezpiecznym. I takie rozwiazanie „jeden zestaw dla jednej klientki” jest strzałem w dziesiątkę.

Efekt? No ja Was proszę…

Spójrzcie na zdjęcia poniżej.

Tak, nie robiłam pedicure dość długo aby sprawdzić jak One Shot Pedicure poradzi sobie ze zgrubiałym naskórkiem, wałami paznokciowymi wymagającymi szczególnej uwagi (żeby nie być uszczypliwym i nie napisać „troski”:P), pęknięciami i przesuszeniem skóry. I muszę przyznać, że poradził sobie bardzo dobrze! Skóra pięt była gładka i wyśmienicie odżywiona i nawilżona. Miejsca, gdzie skóra była przesuszona i nadwrażliwa, zostały ukojone. Mogłam zostać Kopciuszkiem i śmiało iść na bal ale boso, prezentując wszystkim moje stopy!

Jednak należy pamiętać o systematyczności. Jeden pedicure nie odmieni całkowicie skóry naszych stóp. Poprawi jej wygląda, usunie to, co należy ale będziemy musiały go powtarzać i współpracować w domu z kosmetyczką lub podologiem. To, że kupiłyśmy krem i postawiłyśmy go na szafce nocnej, wcale nie oznacza, że on już działa 😀

Ta 5 małych saszetek wypchanych jest po brzegi składnikami aktywnymi. Kilka Wam ich tu przedstawię:

  • alantoina (regeneruje, zmniejsza podrażnienia i działa przeciwzapalnie, dodatkowo pobudza podziały komórkowe naskórka)
  • colostrum (czyli siara bydlęca, wykazuje działanie regenerujące i odżywcze a także przeciwstarzeniowe)
  • ekstrakt z cytryny, grapefruita, rozmarynu
  • klimbazol (związek chemiczny o działaniu przeciwgrzybiczym)
  • mocznik
  • mikrosrebro
  • ozonowana oliwa z oliwek
  • olej mango, arganowy, bawełniany
  • olejek goździkowy, lawendowy
  • wodorotlenek potasu (zmiękcza zrogowaciały naskórek i pomaga w usuwaniu jego nadmiaru)
  • wyciąg z nagietka, prawoślazu

Całkiem nieźle, prawda?

Jako kosmetyczka z zamiłowaniem do pedicure polecam Wam, drogie koleżanki od frezarki, ten zestaw jak inne preparaty Pharm Foot (zerknijcie o tu).

Jako miłośniczka wszelkiej pielęgnacji stóp, polecam Wam, drogie czytelniczki, abyście poszukały, czy któryś salon z Waszych okolic wykonuje ten zabieg. Godzinka z małym hakiem relaksu, gładkie, miękkie i lekkie stopy… Czego chcieć więcej!