Kosmetyki na kozetce

Regenerum czyli wakacyjna regeneracja!

Gabriela Młyńska 11 września 2018
flower
Markę #Regenerum pewnie większość z Was już dobrze zna. Ale dla tych, którzy gdzieś coś kiedyś słyszeli ale nie interesowali się za bardzo, napiszę po krótce, że są to dermokosmetyki produkowane przez firmę farmaceutyczną (#Aflofarm, jak Ty nie przestajesz mnie zaskakiwać!), która stawia na najnowszą technologię, wiedzę i doświadczenie.

Na sierpniowym spotkaniu blogerek (możecie poczytać o nim o tu) otrzymałam 4 kosmetyki: szampon i serum do włosów, serum do paznokci oraz serum do ust. Trochę to ciekawe, że same sera, ale #Regenerum stawia na silnie skoncentrowane składniki i wysokie stężenie substancji aktywnych, a jak wiadomo, coś takiego znajdziemy właśnie w serum. Genialne w swojej prostocie!
#Szampon zamknięty jest w miękkiej tubie o pojemności 150 ml. Ma przyjemną, żelową konsystencję, nie jest zbyt rzadki, więc bez obaw – nie zaaplikujecie za dużo. Zapach trochę nie przypadł mi do gustu, ale na szczęście nie utrzymuje się on na włosach. Producent obiecuje, że po użyciu regeneracyjnego szamponu (to chyba jedyny kosmetyk, który nie ma w nazwie serum;)) skóra głowy będzie odżywiona i nawilżona, włosy będą wzmocnione i łatwiej będzie się je rozczesywało oraz będą chronione przed uszkodzeniami, które mogą wystąpić podczas stylizacji, podczas zabiegów termicznych, chemicznych czy mechanicznych. A zapewni nam to:
  • hydrolizat keratyny (wspomaga odbudowę włosów, zapobiega ich plątaniu i ułatwia rozczesywanie)
  • prowitamina B5 (ma działanie wzmacniające, zapobiega rozdwajaniu się końcówek, nadaje włosom połysk)
  • kompleks z brązowych alg (zwiększa odporność włosów na czynniki zewnętrzne, substancje chemiczne i wysokie temperatury)
  • wyciąg z aloesu (odpowiada za optymalny poziom nawilżenia skóry głowy oraz włosów)
Preparat może być stosowany w codziennej pielęgnacji lub okresowo, jako kuracja. Szampon stosowany solo nie urzekł mnie w jakimś z nacznym stopniu. Ot, włosy były w dobrej kondycji, rzeczywiście się nie plątały ale czegoś im brakowało!
Tak, zgadłyście, brakowało serum! Regenerujące #serum do włosów ma identyczne opakowanie jak szampon. Jest ciut mniejsze, bo ma 125 ml pojemności. Konsystencję ma kremową, przyjemną w dotyku. Zapach bardzo zbliżony do szamponu, ale mniej intensywny. Tu także, pojawiły się zapewnienia producenta o: silnych i wzmocnionych włosach, braku puszenia się, łatwym rozczesywaniu, o zdrowym wyglądzie, gładkości i blasku, naprawie uszkodzeń wynikłych z urazów mechanicznych, chemicznych czy termicznych. W składzie znajdziecie między innymi:
  • hydrolizat proteinowy z nasion drzewa karob (wykazuje działanie wzmacniające i odżywcze, zmniejsza łamliwość włosów)
  • ekstrakt z kiełków soi i pszenicy (zapewnia optymalny poziom nawilżenia włosów, ogranicza ich wypadanie)
  • prowitamina B5 i olejek rycynowy (mają działanie wzmacniające, zapobiegają rozdwajaniu się końcówek, nadają włosom połysk)
Serum zastosowane z szamponem to duet idealny. Włosy rzeczywiście są pełne blasku i wyglądają bardzo zdrowo. Myślę, że spokojnie można sięgać po te dwa preparaty i stosować je jako kurację regeneracyjno-powakacyjną.
Wiecie, że od dłuższego czasu noszę hybrydy. Ale nie przeszkodziło mi to w testowaniu serum do paznokci. Preparat zamknięty jest w małej, podręcznej tubce z pędzelkiem, który ułatwia aplikację. Naciskacie i kropla specyfiku jest gotowa do działania. Po zastosowaniu nasze paznokcie powinny być: wzmocnione, zregenerowane, nawilżone, ochronione przed pękaniem i rozdwajaniem się, płytka powinna być rozjaśniona i pozbawiona przebarwień, skórki powinny być miękkie, nawilżone i zregenerowane. A składnikami aktywnymi odpowiedzialnymi za taki stan są:
  • olej cytrynowy (rozjaśnia przebarwienia)
  • olej z pestek winogron (wygładza i uelastycznia naskórek, przyspiesza gojenie się drobnych ran)
  • olej z orzechów #makadamia (wzmacnia i uelastycznia paznokcie)
  • witamina A i E (odżywiają, uelastyczniają naskórek, chronią przed wpływem czynników zewnętrznych).
Moje dłonie mają codziennie kontakt ze środkami do dezynfekcji skóry, narzędzi i powierzchni. I nie pozostaje im to obojętne. Często zdarza się, że taki preparat powoduje znaczne przesuszenie skóry w obrębie paznokcia i bolesne pęknięcia… A serum doskonale nawilża i natłuszcza. Starałam się je stosować bardzo często. I widziałam poprawę kondycji „skórek”. Jeśli będę robiła przerwę od hybryd, to z przyjemnością ponownie sięgnę po ten kosmetyk.
Serum do ust jest sztyftem ze standardowym opakowaniem. U mnie z ich stosowaniem jest różnie. Albo je gubię, albo mi giną, albo po prostu się nie lubimy. Tak, moje usta czasami są spierzchnięte właśnie z wyżej wymienionych powodów.
Producent znów wylicza nam same plusy stosowania: skóra (nawet bardzo spierzchnięta) staje się odżywiona, nawilżona, zregenerowana, miękka i gładka. Na dodatek usta są chronione przed czynnikami zewnętrznymi. Kosmetyk zawiera filtr 15 SPF. Głównymi składnikami są:
  • olej z rokitnika (regeneruje skórę i przynosi ukojenie)
  • masło #shea i prowitamina B5 (wykazują działanie nawilżające i lekko natłuszczające, niwelują suche skórki)
  • witamina A i E (zapobiegają utracie wody z naskórka, działają nawilżająco)
  • ekstrakt z mango i awokado (wykazują działanie nawilżające i ujędrniające naskórek)
Nie zgubiłam tego sztyftu 🙂 Sięgałam po niego często, ale nie widziałam jakiejś dużej poprawy stanu skóry ust. Zaraz po zastosowaniu było uczucie fajnego nawilżenia, ale za chwilę znikało a na ustach pozostawała lepka warstwa. Nie przepadam za tym. Serum czeka na drugą szansę jesienią.
Preparaty Regenerum są ciekawymi dermokosmetykami. W ofercie marki znajdziecie także sera do twarzy, do brwi i rzęs, do stóp i pięt (te chętnie bym przetestowała) oraz do ciała. Miałyście któryś z nich? Jak regenerujecie swoje włosy i paznokcie po wakacyjnych wojażach?