Kosmetyki na kozetce

Trico Botanica – synergia dla pięknych włosów?

Gabriela Młyńska 21 sierpnia 2019
flower

Moje włosy mają ze mną sto światów. Nigdy nie ukrywałam, że lubię z nimi eksperymentować: podcinać, ścinać, golić (tak było okres kiedy miałam wygolone pół głowy a Mama wolała na mnie „rekrut”;)) no i oczywiście farbować! I fajnie by było zapewnić im jak najlepszą opiekę po tych szaleństwach. I tak oto odkryłam Trico Botanica i linię Nawilżenie Pro-Age.

Pistacje w szamponie? Czemu nie!

Od samego początku bardzo sposobala mi się szata graficzna nawilżającego trio. Optymistyczne kolory, minimalizm, ciemne plastikowe buteleczki.

W opakowaniu szamponu oczywiście brakuje mi pompki. Wiadomo – łatwiejsze dozowanie produktu. Zapach jest dość intensywny, słodki. Utrzymuje się na włosach przez dłuższy czas. Szampon jest gęsty, na początku miałam problem z jego rozprowadzeniem po włosach, ale wystarczyła odrobina wody i taką mieszankę nakładała już bez problemów. Nie pieni się za mocno – w składzie nie znajdziecie mocnych detergentów. Znajdziecie za to:

  • olej z orzechów pistacjowych (bogaty w kwasy tłuszczowe, witaminę B1 i E, jest naturalnym filtrem, wykazuje działania ochronne, zapobiega przesuszania włosów, poprawia krążenie krwi)
  • hydrolizowane proteiny jedwabiu (dbają o lepsze nawilżenie włosów, nadają im lśniącego i zdrowego połysku, zapobiegają elektryzowaniu i puszeniu)
  • hydrolizowane proteiny pszenicy (posiadają zbliżone właściwości, co opisywane powyżej proteiny jedwabiu)
  • keratyna (jest podstawowym budulcem włosa, pomaga w regeneracji uszkodzeń, ma działanie nawilżające, wzmacniające i wygładzające)

Odżywcze karite

Opakowanie odżywki od razu przypadło mi do gustu! Tak, zgadłyście, jest wyposażone w pompkę 🙂 Sam preparat jest bardzo gęsty, dzięki czemu nie spływa z włosów. Zapach ma bardzo zbliżony do szamponu ale jeszcze bardziej intensywny! W składzie znajdziemy:

  • masło shea (-chyba jednak bardziej mi się podoba nazwa „karite”- stanowi ono niezastąpione źródło witaminy A oraz E, rewitalizuje, działa wygładzająco i odżywczo na włosy)
  • olej kokosowy (wzmacnia włosy zniszczone i przesuszone, nadaje im objętości, nawilża)
  • oliwa z oliwek (tej królowej oliw chyba nie trzeba nikomu przedstawiać! Regeneruje, odżywia, nawilża a także pielęgnuje skórę głowy)
  • hydrolizowany kolagen (wykazuje działanie nawilżające i wygładzające)

Olej arganowy dla jeszcze lepszej ochrony

Ochronny olej w sprayu to chyba mój ulubieniec. Zapach ma ten sam, co odżywka. Ale co tam zapach! Działanie!!! Uwielbiam go rozpylać na wilgotne włosy i lekko w nie wgniatać. Na suche włosy także można go stosować, wtedy chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV (no i włosy przepięknie się mienią w promieniach słonecznych). Tu, oprócz wyżej wymienionych składników znajdziecie olej arganowy.

Harmonijne trio

Kosmetyki Trico Botanica przetestowałam w każdą stronę. Stosowałam szampon solo, odżywkę z jakimś innym szamponem, spray wpadał w moje dłonie i lądował na włosach o różnych portach dnia. I muszę przyznać, że najlepszy rezultat osiągnęłam stosując wszystkie trzy razem. Szampon dokładnie acz delikatnie myje i oczyszcza włosy. Odżywka, choć nie jest wydajna, sprawia, że łatwo się rozczesują, są lśniące i zdrowe. A spray – fenomenalnie je zmiękcza i chroni!

Jestem zadowolona z tych testów. Moje włosy też. Trochę tylko szkoda małej wydajności odzywki (jednak trzeba jej dość sporo nałożyć na włosy).

I oczywiście brak pompki w szamponie tez powoduje u mnie mały dyskomfort. No ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

Jeśli chcecie zapoznać się z innymi liniami do pielęgnacji włosów od Trico Botanica to zapraszam tu.