Kosmetyki na kozetce

Relaksacyjna wizyta w Yasumi Dąbrowa Górnicza

Gabriela Młyńska 8 marca 2017
flower
Której z nas marzy się chwila dla siebie, totalny relaks, czas zapomnienia? Chyba każdej. I chyba każda z nas tego potrzebuje. Ale często po prostu nie mamy na to czasu… Ostatnie tygodnie są dla mnie szalone: doba wydaje mi się o połowę za krótka, czas na odpoczynek mija bezlitośnie szybko…

Oczywiście w natłoku zadań dnia codziennego zapomniałam o Walentynkach, a chciałam sprawić przyjemność mężowi i umówić nas na masaż. Ale! Z pomocą przyszedł mi konkurs organizowany na facebookowym profilu #Yasumi Dąbrowa Górnicza.
Tak, kliknęłam, udostępniałam, napisałam odpowiedz…i wygrałam relaksacyjny masaż pleców dla dwojga. Serio, na FB można coś wygrać. Mój mąż skwitował to jednym zdaniem: „Zacznij tak wygrywać w totolotka” 😉
Instytut zdrowia i urody Yasumi przywitał nas blaskiem świec i pięknym zapachem. Szczerze mówiąc, jako że zabieg był wygraną w konkursie, nie spodziewałam się tak miłego przywitania (czasami zdarza się, że taki klient jest traktowany trochę per noga…). Pani zaproponowała nam herbatę lub kawę, dała kwestionariusze do wypełnienia, zadała kilka pytań odnośnie samopoczucia. Niby tak niewiele a jednak. Punktualnie o 17 zostaliśmy zaproszeni do gabinetu. Każde z nas otrzymało ręcznik oraz komplet jednorazowych klapek i bielizny. Szybko się przebraliśmy i poddaliśmy zwinnym dłoniom kosmetyczek. Na samym początku zabiegu zostaliśmy zapytani, czy któryś odcinek kręgosłupa lub grupa mięśni nam dokuczają. I  tym sposobem moja bolącą lewa łopatka została rozmasowana. #Masaz był przyjemny. W pewnym momencie zupełnie odpłynęła pogrążona w relaksacyjnej muzyce (mąż zasugerował mi, że byłoby jeszcze fajniej jakby zamiast muzyki były puszczane dźwięki natury, w sumie, całkiem niezły pomysł!). Całość rytuału dopełniła bardzo intymna atmosfera, blask świec, który dodatkowo ociepla pomieszczenie a także sposób obycia obsługi z klientem.
Uwielbiam gdy jestem tak przyjemnie „rozmemłana” a kosmetyczka zwraca się do mnie cichym, ciepłym głosem. Po zakończeniu zabiegu chwilę poleżeliśmy i zebraliśmy siły aby wrócić na ziemię.
Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie kupiła. Padło więc na nową gąbeczkę konjac z kolagenem.
Jestem bardzo zadowolona z wizyty w dąbrowskim Yasumi (klik). I wiem, że jest to miejsce do którego będę wracała żeby złapać chwilę oddechu, dystansu, „się rozmemłać” przyjemnie i odszukać utracony w pędzie dnia codziennego zen. A i dodatkowo jeszcze wypić świetną herbatę!